Ex nihilo

Postanowiłam zatytułować swój blog „Z ciszy w krzyk”, bo te słowa, pochodzące z piosenki Maanamu, dobrze oddają to, co chcę tu robić. Jak wiele osób, mam w sobie i swoim życiu różne rzeczy, których się wstydzę i które boję się ujawnić – czasem nawet przed samą sobą. Od dawna pragnęłam się zmierzyć z tym wstydem i lękiem, ale one zawsze były silniejsze. Teraz uznałam, że już czas. Nie jest to może  totalne ujawnienie, bo nie podpisuję tego bloga nazwiskiem – zresztą może i nie powinnam, bo jak mówi moja pani psycholog, przekraczając swoje ograniczenia, nie należy zapominać o ochronie swoich granic. Może z czasem ujawnię się bez reszty. Na razie umówmy się, że jestem bezdzietną mężatką lat około czterdziestu, a na imię mam… jakoś tam 😉

Na razie wyłączam możliwość dodawania komentarzy i kontaktowania się ze mną, bo chcę się skupić na samym pisaniu. Jeśli blog będzie czytany, prawdopodobnie z czasem to zmienię.

Oprócz samej ekspozycji pokładów swojego wstydu chciałabym się im także przyjrzeć krytycznym okiem i podjąć próbę oceny, co mogło leżeć u jego podstaw.

Mam nadzieję, że moja pisanina trafi do osób, które borykają się z podobnymi problemami. Z doświadczenia wiem, jak trudno jest o tym mówić. Wydaje ci się, że tylko ty to robisz, że tylko ciebie to dotyczy, że jesteś chora, że nigdy nie będziesz miała normalnego życia. Kilka lat temu sama nie sądziłam, że będę umiała o tym mówić lub choćby pisać. Jeśli moje słowa przyniosą komuś ulgę i dodadzą sił, a może pomogą ogarnąć swoje emocje i myśli, to znaczy, że warto było zaczynać.

Oprócz wstydu będę się też rozprawiać z różnymi swoimi rozterkami i dziwactwami. W sumie powinno być nawet zabawnie 😉

 

Reklamy

Informacje o zciszy

A loser, but with perspectives
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.