Kompleks dziewictwa

Ten tekst stanowi coś w rodzaju postscriptum do tekstu Święty Graal podniecenia, gdzie pisałam o swoich problemach z seksualnością i długoletniej samotności. W czasach, kiedy tyle mówi i pisze się o seksie, kobieta, która długo (w swoim mniemaniu) pozostaje dziewicą, może z tego powodu wpaść w kompleks. Oczywiście wiele zależy od jej ogólnej kondycji psychicznej, ale osoby, które mimo chęci długo nie mogą znaleźć partnera, często bywają nieśmiałe, z niską samooceną, więc bardzo łatwo o to, by do innych kompleksów dołączył ten jeden. Może to owocować dodatkowym lękiem przed tym, co będzie, kiedy wreszcie znajdzie partnera, a ten odkryje, że jego wybranka w wieku 25, lub nie daj Boże 35, lat jest dziewicą! Pamiętam, że ja osobiście demonizowałam tę kwestię, co prawdopodobnie potęgowało moje problemy z kontaktach damsko-męskich.

Drugim problemem związanym z kompleksem dziewictwa jest strach przed pójściem do ginekologa. No bo co taki ginekolog sobie pomyśli, jak się dowie, że w tym wieku jesteś dziewicą. Wiesz, że należy się badać, ale nie jesteś w stanie się przemóc. Im dłużej nie chodzisz, tym trudniej ci podjąć tę decyzję.

Mój kompleks dziewictwa zakończyło wydarzenie dość koszmarne. Otóż zostałam zgwałcona. Nie, bynajmniej się o to nie prosiłam. Wracałam ze wspaniałego koncertu, z głową w obłokach, gdy całkiem niedaleko mojego domu napadł mnie facet, który zaczął mnie dusić paskiem, grozić nożem, po czym pozbawił mnie cnoty w taki sposób, że wylądowałam w szpitalu i założono mi sześć szwów. Pewnie się domyślacie, że nie wywarło to pozytywnego wpływu na moje kontakty z mężczyznami. Natomiast przewrotnie wyniknął z tego pewien pozytyw – zaczęłam chodzić do ginekologa. Po pierwsze, nie byłam już dziewicą, a po drugie, po tych przejściach i wizytach w szpitalu siedzenie na fotelu ginekologicznym stało się dla mnie normalką.

Jeśli macie podobny problem, jaki ja miałam przed laty, to pozwólcie sobie powiedzieć, jak obecnie się na to zapatruję. Błona dziewicza to tylko jakiś fałd bez znaczenia strategicznego, który albo jest, albo go nie ma. Nie ma nic wspólnego z twoją atrakcyjnością ani tak naprawdę z tym, czy współżyjesz, bo równie dobrze możesz uprawiać choćby seks oralny i błony nie naruszać. Albo jeśli chcesz, możesz się jej sama pozbawić, tylko po co?

Facetowi możesz powiedzieć cokolwiek. Począwszy od tego, że całe życie czekałaś właśnie na kogoś takiego jak on, poprzez to, że do tej pory poprzestawałaś na oralu. A najlepiej powiedzieć prawdę – że to twój pierwszy raz i że masz tremę. Jeśli facet jest mądry i wrażliwy, a takich polecam, da mu to sygnał, żeby postępować z tobą delikatnie i taktownie.

Jeśli zaś chodzi o ginekologa, to pewnie niejedną dziewicę już badał – począwszy od młodych dziewcząt po chociażby siostry zakonne, które też mają ciała, też mogą zachorować i też muszą się badać, po takie kobiety jak ty. On zapomni o tobie w momencie wejścia do gabinetu kolejnej pacjentki, a ty będziesz przynajmniej wiedziała, czy z twoim zdrowiem wszystko w porządku. Jeśli boisz się jakichś komentarzy ze strony lekarza, że w tym wieku jesteś dziewicą (ku swemu zdziwieniu przeczytałam przed chwilą na forach, że takie zachowania się zdarzają, choć mam nadzieję, że są to wyjątkowo rzadkie przypadki chamstwa, i uważam, że tych lekarzy powinno się piętnować po nazwisku), popytaj wśród znajomych lub w internecie o dobrego, godnego zaufania ginekologa.

Czytam wprawdzie, że onkogenny wirus HPV przenosi się wyłącznie drogą płciową, więc może nie można w dziewictwie zachorować na raka szyjki macicy, ale głowy pod topór nie dam, że to prawda. Poza tym jest wiele innych chorób, takich jak zapalenie przydatków czy grzybica, które nieleczone mogą prowadzić do poważnych powikłań.

Tu znalazłam artykuł o tym, jak wykonywane są badania u dziewic. Może nie zachęca, ale wizyty u ginekologa w ogóle nie zachęcają, więc bez różnicy.

Reklamy

Informacje o zciszy

A loser, but with perspectives
Ten wpis został opublikowany w kategorii obawy, seksualność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.