Lisek idealista

No więc mam zwierzątko. Wirtualne, rzecz jasna. I nie jest nim bengal, lecz lisek. Lisek jest lepszy, bo dziki, a poza tym nikt nie chce do niego podejść, bo każdy boi się wścieklizny.

Lisek jest mocno poraniony i płochliwy. Więc trzeba go często głaskać. Dzisiaj właśnie przyszedł do mnie po raz pierwszy. Wiązało się to z nieco innymi emocjami niż te, które skłoniły mnie do jego wymyślenia. Tym razem nie była to „zapaść w duszy” następująca pod wpływem bodźca z zewnątrz, a jedynie konfliktowe emocje we mnie samej. Lisek idealista cierpi, gdy inna część mnie okazuje się mniej idealistyczna. Trochę z nim pogadałam. Powiedziałam, że człowiek składa się z różnych elementów, które trzeba jakoś ze sobą pogodzić. Z duszy i ciała, z idealizmu i pragmatyzmu. I żeby się nie bał, bo dla niego zawsze będzie miejsce. Chyba się trochę uspokoił.

Przy okazji sprawdziłam przydatność zestawu piosenek na takie okazje. To znaczy spojrzałam na listę i stwierdziłam, że większość z nich jest do dupy. Najlepiej sprawdził się Bowie, a jeszcze lepiej dopisane właśnie Family Life New Model Army.

Who was it that did this to you ?
Tell me who was it that did this to you 
Well if I could have my way
I would line them up against a wall
Do unto them as they have done to you.

Reklamy

Informacje o zciszy

A loser, but with perspectives
Ten wpis został opublikowany w kategorii nadzieja, smutek. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.