Otwarcie ramion

Mało ostatnio piszę, bo dużo się dzieje. Wot, paradoks. I nawet nie o to chodzi, żeby mi czasu brakło. Po prostu nie czuję potrzeby analizowania. Skoro jednak zajrzałam na blog, by sprawdzić statystyki, wspomnę o czymś. A mianowicie o tym, że kogoś przytuliłam.

Właściwie to przytuliłyśmy się obopólnie i to nie jakoś na poważnie, tylko zdawkowo na dzień dobry/do widzenia, ale istotne jest to, co czułam. Mam mianowicie słabość do tej osoby, więc nie było to takie samo przytulenie jak każde inne. Zamiast jednak myśli, że chciałabym tak się w nią wtulać w nieskończoność, zrodziła się we mnie inna myśl: że to ja chciałabym w nieskończoność tulić ją i głaskać.

Czy to oznacza, że wyzwoliłam się z obsesyjnego pragnienia bycia przytulaną i strachu przed tym, że zostanę tego pozbawiona? Pewnie nie całkiem. Wiele zależy od tego, z jaką osobą mam do czynienia. Jeśli jest to ktoś silny i przebojowy, pewnie nadal będę się przy nim czuła mała i słaba. W stosunku do tej dziewczyny odczuwałam przede wszystkim tkliwość. Być może dlatego, że jednak urosłam trochę w siłę i nie czuję się słabsza od wszystkich.

Reklamy

Informacje o zciszy

A loser, but with perspectives
Ten wpis został opublikowany w kategorii dotyk, nadzieja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.