Bez znieczulenia

No więc przestałam brać nexpram już zupełnie. I psychicznie jest OK. Czasem tylko miewam takie dziwne momenty, kiedy wszystko widzę, odbieram bardzo ostro, czuję się wtedy jakaś taka wyrazista, na świeczniku, i nieatrakcyjna. Ale na ogół jest normalnie. Gorzej z objawami somatycznymi. Wróciły wieczorne duszności, które w ciągu półrocza brania całej tabletki miałam może ze dwa razy, a teraz chyba co noc. Staram się nimi nie przejmować, ale są. To jest chyba ten najbardziej zauważalny aspekt. I to teraz, gdy jest lato i śpię przy uchylonym oknie – przy zamkniętym może być jeszcze gorzej.

Abstrahując od leków, umówiłam się do pani psycholog na przyszły tydzień. Dwa miesiące temu odwołałam wizytę z powodów meteorologicznych, zapomniałam się umówić na kolejną, potem wakacje, no i tak się zastanawiałam, czy iść, czy już w ogóle sobie podarować. Pomyślałam jednak, że wypadałoby jakoś się pożegnać, tym bardziej że kto wie, czy nie poczuję jeszcze potrzeby chodzenia. Zarówno ze względu na nią (a raczej na dobre obyczaje), jak i na siebie chcę to domknąć. Na siebie także w tym sensie, że jakieś tam sprawy się nazbierały do omówienia przez te dwa miesiące, choć muszę się zastanowić jakie, bo mając tyle czasu, człowiek sam ze sobą obgaduje wszystkie problemy, jakie się pojawiają, i odkłada je na półkę.

Napiszę po wizycie, jak było.

 

Reklamy

Informacje o zciszy

A loser, but with perspectives
Ten wpis został opublikowany w kategorii dysfunkcje, dysmorfofobia, nerwica, terapia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.