Powrót pod skrzydła farmakologii

Od zeszłego tygodnia znów na nexpramie, na razie połówka. Żadnych jazd, samopoczucie trochę lepsze niż było, siły do pracy odrobinę więcej. I perspektywa podejścia do kolejnego etapu terapii, bo pani psychiatra (nowa, bo tamtej już nie ma w poradni) zaproponowała mi panią psycholog z tejże poradni. Ale jeśli się zdecyduję, to jest jeszcze kwestia odległa, bo dopiero w lipcu mam być u lekarki i ewentualnie wtedy poproszę o skierowanie.

Zastanawiam się, bo dotychczasowe moje doświadczenie jest takie, że leki pomagają mi bardziej niż jakakolwiek terapia. Jeśli jednak mam zaczynać, to z kimś nowym, bo odnoszę wrażenie, że formuła pracy z poprzednia panią psycholog się wyczerpała – coś tam zrobiłyśmy, dotarłyśmy do jakiegoś końca i tyle. Miałam czasem takie pomysły, żeby do niej pójść, ale w dużej mierze potrafiłam przewidzieć, jakie zada pytania, więc równie dobrze mogłam je sobie sama zadać 🙂 To nowe wyzwanie traktuję na zasadzie przygody, więc pewnie spróbuję. Na razie jestem w miarę zadowolona z życia i dostrzegam u siebie nieco lepszą koncentrację. Miło zasiąść nad książką i nie musieć trzy razy czytać tego samego akapitu, żeby zrozumieć, o co w nim chodzi…

 

Reklamy

Informacje o zciszy

A loser, but with perspectives
Ten wpis został opublikowany w kategorii leki, ogólne, terapia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.